Antykwarjat dogmatów (artykuł wstępny szóstego numeru Gazety Literackiej – 15 kwietnia 1926 r., pisownia oryginalna)

Dnia 15 kwietnia siedemdziesiąt siedm lat temu pisał Adam Mickiewicz w „Trybunie ludów” następujące słowa: „Stare społeczeństwo czuje się zaatakowanem ze wszystkich stron. Czego mu brak, to zaiste nie prokuratorów, ani żandarmów. Rozporządza ono większym zasobem sił brutalnych, niż kiedykolwiek miało cesarstwo rosyjskie. Czego mu brak to podstawy moralnej, przekonania idei”.

To oskarżenie społeczeństwa francuskiego, współczesnego Mickiewiczowi mutadis mutandis możnaby odnieść i do dzisiejszych stosunków, do współczesnych europejskich społeczeństw.

Stęchła woń starzyzny daje się i u nas w Polsce odczuwać. Życie polityczne wydaje się być częściowo powtórką historycznych błędów, niemal cała dziedzina życia kulturalnego – kultem zdetronizowanych przez rzeczywistość bogów. Wiele spotykamy anachronizmów i pozwalamy sobie dojrzewać zaledwie do tych haseł i prądów myślowych, które od pół wieku, a często i wcześniej były aktualne. Dla pewnej części narodu są dziś praktycznym ideałem politycznym, hasła konstytucji 3-go maja: „Wiwat król, wiwat naród, wiwat wszystkie stany”, a „Pan Tadeusz” stanowi dla zaścianków i narodowych kaznodzieji ideowy katechizm, Uparliśmy się gwałtownie aktualizować przeszłość, nie bacząc na to, czy nie składa się ona z elementów nienaruszalnych przez ząb czasów. W jasny dzien świecimy w muzeum świeczki i wołamy: „Stań się światłość!”.

Wspominamy dawne dobre czasy mesjanizmu i domagamy się od twórców, by polska była nadal jedyną osią ich twórczości.

Ale ta Polska, którą, jako dogmat narzuca się twórczości, ma być antykiem i relikwiarzem pogrzebowych i spróchniałych świętości. Zapomina się o tem, że świętą rzeczą jest tylko to co zawsze może się legitymować prawem do życia. Jako ideału sztuki oczekuje się współczesnego i lepszego opracowania „Kościuszki pod Racławicami” i narzeka się na twórców, że za mało piszą o Polsce.

Dziwna pozornie rzecz: zmartwychwstała Polska nie znalazła ani jednego pieśniarza triumfalnej rezurekcji. A przecież to proste: dla minionych pokoleń, Polska to była „wielka rzecz”. W tem znaczeniu, jak wielką rzeczą jest własny dom dla bezdomnego, ale dla współczesnych Polska z konieczności stała się rzeczą powszednią i jest kompleksem warunków ekonomicznych i politycznych.

Jeśli zaś we własny dom patrzy się jak w monstrancję, zapominając o tem, że dom jest tylko po to, by w nim mieszkać, to nic dziwnego, że konserwuje się z pietyzmem nietylko mające pewną wartość antyki, czy portrety, ale i próchno i szpary, a nawet swojskie robactwo, zamiast urządzić sobie wygodne pomieszkanie. To trudno: zapatrzeni wstecz nie mogą iść naprzód!

Boimy się odrzucać łachmany przeszłości, bo kaznodzieje grozą palcem: „Świętości szargać nie wolno!”

Walczącym o nowe spojrzenie na współczesną Polskę zakleja się usta dogmatem i cenzurą polityczną, a na współzawodników polskich w światowych wyścigach na arenie postępu wysuwa się ludzi o żółwiej chyżości.

Wszystkich innych czeka inkwizycja za obrazoburstwo i negację rzekomych pozytywnych wartości.

Zarzut roboty destrukcyjnej jest to najczęściej używanym. A właśnie jak pisał Mickiewicz, to „umierające społeczeństwo”, które „czepia się dogmatu i pewnika, ono to właśnie niczego nie przyjmuje i wszystkiemu przeczy; ono jest właśnie przeczeniem”.

Tym, którzy pragną zabić każdą śmielszą myśl, każde nowe pragnienia i namiętności, niechże będą odpowiedzią słowa Mickiewicza:

„Pragnienia i namiętności nie są nigdy przeczące; pragnienia i namiętności są potwierdzeniami duszy, jak zagadnienia są potwierdzeniami umysłu. Dogmat jest potwierdzeniem duszy w przeszłości, pewnik jest potwierdzeniem umysłu – również w przeszłości. Zagadnienia i pragnienia są potwierdzeniami umysłu i duszy, które dążą ku przyszłości. Społeczeństwo w grób się pogrąża w dogmatach i pewnikach, odradza się w pragnieniach i zagadnieniach.” Zastygające w bezwładzie społeczeństwo chce zrobić hymn bojowy w deklamacji: „Piramidy, czy wy macie takie trumny, sarkofagi”.

Uprzejmość nakazywałaby polecić najbliższy zakład pogrzebowy.