Łukasz Kobeszko, Prawica, lewica, mesjanizm

Neomesjanizm nie daje się wtłoczyć w schemat konfliktu między ideami „nowoczesnymi” i „zachowawczymi”, a tym bardziej trudno umieszczać go na mocno upraszczającej rzeczywistość osi podziałów między prawicą i lewicą.

Zrewitalizowana w XXI wieku postawa mesjanistyczna, podobnie jak jej klasyczny, XIX-wieczny polski pierwowzór zawiera w sobie potencjał pozytywnej energii, która mozolnie i we właściwym sobie tempie może nasycić struktury tego świata norwidowskim „proroctwa promieniem ostatnim”.
W interesującej dyskusji, jaka rozpoczęła się na łamach Rebelya.pl po panelu dyskusyjnym „Mesjanizm i nowoczesność” zorganizowanym w 2012 roku w ramach kongresu Polska Wielki Projekt, Filip Memches i Paweł Rojek zarysowali pewną dwuznaczność relacji neomesjanizmu do współczesności.
O ile pierwszy z publicystów zaznaczył w swojej opinii, iż neomesjanizm łączy się afirmacją nowoczesności, o ile tą zinterpretujemy jako zbiór alternatywnych poglądów wobec wciąż dominującego w debacie publicznej dyskursu liberalnego, to redaktor naczelny „Pressji” zwrócił uwagę, że wśród najbardziej znanych przedstawicieli nowego mesjanizmu zarysował się wyraźny podział na skrzydło sceptyczne co do znaczenia i konieczności polskiej modernizacji (symbolizowane nazwiskami Rafała Tichego i niezwiązanego już z redakcją „Czterdzieści i Cztery” Wojciecha Wencla) oraz grupę, która spogląda przyjaźnie na nowoczesność, o ile niektóre jej elementy dadzą się pogodzić z eschatologicznym rozumieniem sensu ludzkiej historii (reprezentowaną przez Nikodema Bończa-Tomaszewskiego oraz Filipa Memchesa).
Paweł Rojek opowiedział się tym samym za twórczą kontynuacją wypracowanej przez XIX-wieczny, romantyczny polski mesjanizm integralnej triady pasjonizmu (przekonania o sensowości i celowości cierpienia), misjonizmu (wyrażającego wiarę w misję poszczególnych narodów) oraz millenaryzmu, rozumianego w myśli chrześcijańskiej jako dążenie do budowania zrębów Królestwa Bożego na ziemi, antycypującego opisywane w Apokalipsie św. Jana Niebiańskie Jeruzalem, które nastąpi po Sądzie Ostatecznym i definitywnym zamknięciu księgi dziejów tego świata.

Lewica, prawica, mesjanizm
Zasadniczo zgadzając się z perspektywą zarysowaną przez redaktora naczelnego „Pressji”, jak i przyznając trafność zaproponowanemu przez F. Memchesa dynamicznemu ujęciu mesjanizmu jako żywej świadomości współgrającej z linearnym rozwojem ludzkich społeczności, warto jednocześnie zwrócić uwagę, skąd mogą brać się nieporozumienia i wątpliwości w odczytywaniu relacji mesjanizmu nie tylko do nowoczesności, ale i szerzej – do całej rzeczywistości.
Wydaje się, że główna trudność w trafnym umiejscowieniu mesjanizmu lub neomesjanizmu w świecie idei wynika z opacznego postrzegania ich jako zamkniętych systemów
filozoficznych lub co gorsza, teoretycznych wykładni dla działań i projektów o charakterze stricte politycznym. Odczytywanie mesjanizmu tylko i wyłącznie poprzez powyższe wzory łatwo może doprowadzić, w zależności od tego, na jakiej płaszczyźnie ideowej znajduje się obserwator, do postawy krytycznej wobec całego zjawiska.
Spoglądając na mesjanizm i jego nowoczesne kontynuacje z perspektywy tradycjonalistycznej, którą austriacki pisarz Heimito von Doderer ujął w zdaniu „najlepszym postępem historii jak brak jakiegokolwiek postępu”, dostrzeżemy w nim jedynie niezrozumiały i pełen pychy bunt przeciwko odwiecznej, stałej i niezmiennej hierarchii bytów, na którą człowiek nie posiada żadnego wpływu.
W ramach mało przydatnych dla rozumienia współczesnego świata konserwatywnych zaklęć, przeciwstawiającymi każdemu dążeniu do zmiany rzeczywistości tak zwany zdrowy rozsądek lub realizm – mesjanizm nie będzie z kolei niczym innym jak bezsensowną awanturą wywołaną przez nabuzowanego energią i hormonami nastolatka podczas dostojnego spotkania rodzinnego.
Kierując się optyką radykalnej lewicy, mesjanizmowi zawsze będzie można zarzucić niedostateczny stopień rewolucyjnego uświadomienia, albo roztaczanie złudnych, mistycznych miraży przed czekającymi na swoje wyzwolenie prześladowanymi grupami. W dominującej obecnie perspektywie liberalnego konsensusu, mesjanizm stanie się zaś niszową, intelektualną ciekawostką dla bujających w chmurach czytelników niskonakładowych wydawnictw bądź hasłem kojarzącym się z działalnością nowych ruchów religijnych.

W poprzek schematów
Postawa mesjańska, będąca wciąż dookreślanym i poszerzanym zbiorem postaw społecznych, psychologicznych, religijnych, filozoficznych, historycznych, etycznych i estetycznych idzie jednak zdecydowanie w poprzek znanym nam podziałom ideologicznym, politycznym, a nawet społecznym i kulturowym. Stanowi, przy całym szeregu zastrzeżeń wobec tego prowizorycznego określenia, swoistą „trzecią drogę” , nowy szlak, na którym minąć się mogą zarówno tak różne postacie jak Giorgio Agamben i Slavoj Žižek, bł. Jan Paweł II i Benedykt XVI, Zygmunt Krasiński i Adam Mickiewicz, Stanisław Brzozowski i Edward Abramowski, August Cieszkowski i Karol Libelt. Ale ślady doświadczeń mesjanistycznych znajdziemy nie tylko wśród filozofów, ale również wśród arystokratek i arystokratów zakładających w XIX wieku na ziemiach polskich nowe zgromadzenia zakonne, które w znakomity sposób łączyły w sobie oczekującą na Paruzję, zanurzoną w nadprzyrodzoności mesjańską vita contemplativa oraz zanurzoną w doczesności i przesiąkniętej mesjańską miłością do bliźnich vita activa: Urszuli Ledóchowskiej i jej siostry Marii, Marceliny Darowskiej, Kazimiery Gruszczyńskiej, Róży Kolumby Białeckiej, Bogdana Jańskiego, Edmunda Bojanowskiego lub Honorata Koźmińskiego.
Mesjanizm odnajdziemy również wśród polskich „jurodiwych”, wywodzących się z niższych warstw społeczeństwa: Rozalii Celakówny, Anieli Salawy, i św. Faustyny Kowalskiej. Ich przesłania, wzywające rodaków do całościowego nawrócenia, zebrane w godnym polecenia dwutomowym dziele karmelity bosego o. Mariana Zawady „Antologia mistyki polskiej” stanowią kolejny dowód, że mesjanizm budzi do twórczego przekształcania świata w którym żyjemy, ale jednocześnie zwraca uwagę na nasze ograniczenia, braki i słabości.

Credo mesjanisty
Mesjanista potrafi więc porzucić pozorny konflikt pomiędzy „nowym” i „starym”, nie żyje chwałą i nostalgią minionych dni i epok, lecz w każdym miejscu i okoliczności widzi dany z góry „znak czasu”, zapraszający do wprowadzania wszystkich wokół w rzeczywistość Królestwa Bożego i mającego spełnić się przy końcu czasów Niebiańskiego Jeruzalem. Mesjanista nie jest ani prawicowy, ani lewicowy, jak również nie jest konserwatystą ani postępowcem, wie natomiast, że każda przeżywana chwila ma swoje znaczenie w budowaniu świata opartego na miłości, pokoju i sprawiedliwości, wiodącemu nas z kolei ku nowemu miejscu „gdzie jest mieszkań wiele”.
Mesjanista nie popada ani w dekadencko-nihilistyczną nieufność w stylu Oswalda Spenglera, nie skupiając się na upadku świata, co na szansach jego odrodzenia. Nie oczekuje, że raj na ziemi się ziści, ani nie wygląda globalnej katastrofy, wiedząc jednakże, jak napisał Cyprian Kami Norwid w „Promethidionie”, każdy impuls do budowy bardziej ludzkiego i Bożego świata może być niepowtarzalnym „proroctwa promieniem ostatnim”.

Łukasz Kobeszko jest członkiem redakcji Rebelya.pl, dziennikarzem i publicystą Portalu Spraw Zagranicznych. Publikował m. in. w „Pressjach”, „Obywatelu”, „Znakach Nowych Czasów”, Międzynarodowym Przeglądzie Politycznym i miesięczniku „Sprawy Polonii”.