Dirk Wagner, Winni niewiary czy niewinni?

Nadejście Mesjasza (grec. Chrystos) zapowiadali prorocy, przede wszystkim Izajasz. Była to mowa o niezwykłym człowieku przez Boga wybranym i namaszczonym, który miał wybawić lud izraelski z niewoli. Jego panowanie będzie pewne i trwałe. Kiedy Jezus przeczytał mesjański urywek z Izajasza w Nazaretańskiej synagodze, odnosząc słowa Proroka do siebie (Lk 4,14-30), nastąpiło wśród słuchających wpierw zdumienie i poruszenie, ale po chwili już nawet agresja z chęcią targnięcia się na jego życie. Scena niezwykła, na dobry film się nadająca.

Trzyletnia działalność Jezusa z Nazaretu w kraju Żydów sprowadzała się ciągle do pytania: Czy jest on tym przepowiadanym przez proroków Chrystosem czy nim nie jest? Na koniec, z powodu właśnie tej kwestii doszło do procesu przed żydowskim sądem religijnym, podczas którego Wysoka Rada, pod przewodem arcykapłana Kajfasza, osądziła tegoż Jezusa winnym śmierci za bluźnierswo: On nazywa sie Chrystosem, więcej – Synem Bożym! Poncjusz Piłat dopełnił reszty, oddając Oskarżonego na śmierć hańby na krzyżu. I mimo licznych cudów czy mocy przepowiadania, mimo zmartwychwstania, jedynie niewielka część Narodu Wybranego uwierzyła w Jezusa jako Mesjasza.

Chrześcijanie twierdzą: On jest Mesjaszem. Jakiego zatem Mesjasza oczekiwali wówczas i nadal oczekują Żydzi? Pytanie dość złożone, ale można ogólnie odpowiedzieć: Nie przyjęli wtedy Jezusa jako Chrystosa, ponieważ nie spełniał On ich oczekiwań. Pragnęli bowiem kogoś, kto ich wyzwoli przede wszystkim w zamyśle konkretnym, religijno-politycznym, w charakterze Mesjasza-Króla. Z kolei postać Mesjasza cierpiącego (mimo, iż Izajasz o nim obszernie wspomina) nie bardzo przeniknęła do świadomości religijnej Żydów, nie wspominając o niewyobrażalnym u nich Mesjaszu ukrzyżowanym! W kontekście tegoż naucza Apostoł narodów: „Gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan” (1Kor 1,22-23).

Postawmy zasadnicze pytanie: Czy osoba Jezusa była dla Żydów zbyt zagadkowa, odbiegająca od ich wyobrażeń o Mesjaszu, przekraczająca ich możliwości percepcji tak, iż w Niego nie uwierzyli? Trudno dać tu jednoznaczną odpowiedź, ponieważ ostatecznie Bóg sam wie, co dzieje się w poszczególnych sumieniach i sercach ludzkich. Ogólnie biorąc – wedle nauki Ojców Kościoła – ówcześni Żydzi są niewiary winni, bowiem wielu z nich widziało znaki Jezusa, doświadczało Jego czynów i cudów, słuchało Jego słów. Ostateczny osąd należy do Boga.

Moglibyśmy w tej refleksji zostawić i Żydów, i innych niechrześcijan, w błogim spokoju. Problem jednakże w tym, iż osoba Mesjasza Jezusa i Jego zbawcze orędzie jest jedyne i absolutne. On sam mówi: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem” ; albo: „Nikt nie przychodzi do Boga Ojca, jak tylko przeze mnie” ; albo: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16,16). Jakaż tu zatem wielka misyjna odpowiedzialność na chrześcijanach, jakiż święty w nich niepokój, by ciągle być dobrym a nie gorszącym narzędziem w rękach Jezusowych w zbawianiu ludzi, którzy go jeszcze nie przyjęli jako Pana i Zbawiciela. Przecież „Bóg chce, by wszyscy zostali zbawieni”.

W każdej Ofierze Mszy świętej wyznajemy Jezusa jako Mesjasza. „Nie ma innego imienia pod słońcem przez które moglibyśmy dostąpić zbawienia”. My do Niego należymy. Jako plemię królewskie powołani jesteśmy do opanowania swych złych namiętności i nasze skłonności pokierować ku dobremu; jako plemię kapłańskie mamy codziennie Bogu służyć, w duchu adoracji i oddania siebie oraz brać udział możliwie często w celebracji świętej Eucharystii; a jako plemię prorockie powołani jesteśmy do dawania świadectwa przez słowo i czyn o tym, jak bardzo Bóg nas kocha.

tekst pochodzi ze strony www.areopag21.pl